MOC ODKRYWANIA, CZYLI KTÓRĘDY LATAŁY „LIBERATORY” I „HALIFAXY”???

Za co kochamy turystykę? Za możliwość odkrywania, za przygodę, za tajemnicę i wielkie emocje 🙂 A turystykę historyczną, kulturową i nazwijmy ją „lokalną”, za możliwość obcowania z wszelkiego rodzaju dziedzictwem przez pryzmat poszczególnych ludzkich historii, rzeczy, które po sobie ci ludzie zostawili w tym właśnie miejscu, ich mikroświata, który był często częścią tak zwanej wielkiej historii. Tak sobie myślę, że często przemierzamy tysiące kilometrów, bo chcemy być w miejscach ważnych dla historii świata, a nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że tuż za rogiem, kilka kilometrów od domu, działy się niesamowite rzeczy. A przez to, że je właśnie w takiej małej, nikomu nieznanej miejscowości „odkryjemy”, stajemy się niejako właścicielami tej historii lub świadkami tamtych wydarzeń i przeżywamy je znacznie mocniej niż czytając o nich artykuł lub książkę. Tam gdzie teoria łączy się z praktyką, powstają niesamowite emocje, które dają wielką satysfakcję dla odkrywcy! 🙂

Ostatnio odbywając nasze lokalne podróże NIEDALEKO-FRANKÓWKI-MAŁEJ 🙂 dojechaliśmy do pogranicza Łąkty Górnej i Łąkty Dolnej. I tam u wylotu alei grabowej prowadzącej do dworu Arłamowiczów zobaczyliśmy dwa pomniki. Pierwszy postawiony na pamiątkę uratowania miejscowości przed cholerą (o nim zrobimy oddzielny wpis), a drugi upamiętniał zestrzelenie w tym miejscu angielskiego samolotu HALIFAX, który niósł pomoc Powstańcom Warszawskim.

Pomnik poległych pilotów niosących pomoc Powstańcom Warszawskim

4-20160715_185344

Na pomoc walczącej stolicy wyruszyła m.in. stacjonująca w Campo Cassale koło Brindisi we Włoszech 1586 Eskadra do Zadań Specjalnych. Piloci, latający na samolotach „Liberator” i „Halifax” pokonując dystans 2500 km dokonują zrzutów broni, amunicji i innego sprzętu wojskowego. Trasa przelotów jest Niemcom doskonale znana. Skoncentrowali więc na niej duże ilości artylerii przeciwlotniczej i eskadry własnego lotnictwa. Wiele pilotowanych także przez polskich lotników samolotów nie wraca do bazy. – ten fragment tekstu został zaczerpnięty z TEJ STRONY, tam też możecie przeczytać relację naocznego świadka,  nawet obejrzeć nieliczne zdjęcia z pogrzebu pilotów.

Co jest najciekawsze w okolicach Frankówki Małej, a więc całkiem niedaleko Krakowa, czy Tarnowa, można odnaleźć ślady Powstania Warszawskiego, najbardziej krwawego polskiego powstania, które trwało od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku. To tędy bowiem przebiegał korytarz powietrzny prowadzący z włoskiego Brindisi do Warszawy.

Tragedia nad Łąktą rozegrała się w nocy z 16 na 17 sierpnia 1944, tej samej nocy kilka kilometrów dalej swoją misję tragicznie zakończyła kolejna załoga. Pilotowany przez polską załogę LIBERATOR B24 powracający ze zrzutu nad Warszawą został zestrzelony w miejscowości Nieszkowice Wielkie. W tym przypadku zginęła całą załoga wraz ze swoim dowódcą kapitanem Zbigniewem Szostakiem. Miejsce upadku samolotu upamiętnia wzniesiony pomnik z wkomponowanym śmigłem rozbitej maszyny. Ciekawostką jest fakt, że pozostałości rozbitej maszyny posłużyły twórcom Muzeum Powstania Warszawskiego do odtworzenia znajdującego się tam samolotu.

Tylko te dwa przykłady dają ogromną szansę do przeżycia wyjątkowej przygody, podczas krótkiego wypadu za miasto. Do dotknięcia wielkiej historii, w miejscach, w których byśmy się tego nie spodziewali. I wtedy właśnie stajemy się ODKRYWCAMI WIELKIEJ PRZYGODY i z wypiekami na twarzy opowiadamy o tym potem rodzinie, czy znajomym. Przynajmniej my tak robimy 🙂 A wiedzcie, że odwiedzając te malownicze tereny południowo-wschodniej Małopolski mamy już nie jedną taką historię w zanadrzu…

20150720_140320 20150720_140515 20150720_140519 20150720_140601 20150720_140701 20150720_140921 20150720_140945